www.noned.dotre.pl


Czas na katechetkę


dotre | hivot | noned | monek | belos | xinder | misse | gorlic | bisset | RSS



Konkurs w Zespole Szkół w Kleosinie odbył się w poniedziałek, ale o wyniku nauczyciele dowiedzieli się wczoraj. Nikt nie podejrzewał, że szkoła będzie mieć nowego dyrektora, skoro dotychczasowy jest dobrze oceniany. Zamknęli się w pokoju nauczycielskim i zastanawiali, co dalej robić.
Nauczyciele, na razie po cichu, mówią, że rozglądają się za nową pracą. Plotkują też, że katechetka jest członkiem PiS-u. To ma wyjaśniać, dlaczego wygrała. – Nie mielibyśmy nic przeciwko temu, by wygrał kandydat lepszy, ale wygrał partyjny – mówią nauczyciele. Nie chcą się przedstawić, bo boją się, że stracą pracę.
Zmiana przewodniczącego
– Nieważne są wyniki nauczania, nieważny jest poziom. Należy wymienić dyrektorkę i koniec – tak oceniają nauczyciele to, co stało się w poniedziałek. O godzinie 12 zebrała się komisja konkursowa w Urzędzie Gminy w Juchnowcu. Trzech przedstawicieli urzędu, po dwóch z kuratorium, ze związków zawodowych, z rady pedagogicznej i rady rodziców.
– Już na początku zauważyliśmy coś niepokojącego – mówią nauczycielki. Przewodniczącym komisji został Czesław Jakubowicz, zarządca komisaryczny w gminie, a nie, jak było podczas dwóch innych konkursów na dyrektorów, które odbyły się tego samego dnia – sekretarz gminy.
– Podzieliliśmy się obowiązkami – bagatelizuje Jakubowicz.
Coś o Papieżu
Komisja przesłuchała najpierw katechetkę. Spełniała wszystkie wymagania konkursowe. Ma nawet doktorat z teologii. – Wśród swoich osiągnięć – mówią nauczycielki – wymieniła na przykład pielgrzymki. Od lat pracuje w szkole podstawowej i uczy dzieci z klas 1-3. Przygotowuje je do pierwszej komunii. Z gimnazjum nie ma nic wspólnego.
Ktoś z komisji zapytał ją, jak doszło do nadania imienia szkole, którą ma kierować. Warto dodać, że patronem jest Jan Paweł II. – Ale było też kilka pytań, które skompromitowały katechetkę. Choćby to, czy jest coś, co w szkole należy zmienić. Odpowiedziała, że trzeba zatrudnić na etat po jednym pedagogu szkolnym dla podstawówki i gimnazjum. Nie wiedziała, że już od roku mamy dwóch pedagogów – denerwują się nauczyciele.
– Powiedziała też, że chce kontynuować dotychczasowe działania w szkole – mówi inna nauczycielka. – Skoro tak, to po co zmieniać dyrektora?
Sześć na pięć
Druga weszła dotychczasowa dyrektorka. Pytania posypały się jak z rękawa. Dlaczego zgodziła się na wycięcie akacji pod ogrodzenie, dlaczego część budynku nie spełniała wymogów przeciwpożarowych i nie została oddana do użytku?
– Na nic zdały się tłumaczenia, że za to odpowiada gmina – mówi rozżalona Krystyna Zarzecka, która od 1999 roku była dyrektorem Zespołu Szkół. – Wyraźnie było widać, że pan Jakubowicz ma coś do mnie. Zadawał mnóstwo pytań, atakował. Pytał o problem palenia papierosów przez uczniów na przerwach, a ja odpowiadałam, że chcę założyć monitoring. Już wtedy wiedziałam, że przepadnę.
Wynik głosowania: sześć głosów za katechetką, pięć za dotychczasową dyrektorką. – Rodzice i nauczyciele głosowali za dyrektorką – nie mają wątpliwości przedstawicielki rady pedagogicznej. Wcześniej w szkole, nauczyciele dali jej poparcie – tylko 5 głosowało przeciwko jej kandydaturze. Ponad 60 – za. – Rodzice też są za dyrektorką. To oznacza, że przedstawiciele gminy i kuratora głosowali za katechetką. I jeden przedstawiciel związków zawodowych.
Nikt tego nie potwierdza, bo głosowanie było tajne. – Nie będę tego komentować – odpowiadają zgodnie Jakubowicz i Ryszard Pszczółkowski z kuratorium. Nie chcą nawet powiedzieć, czy rzeczywiście był taki wynik głosowania i jakie pytania padły. Jakubowicz: – Chyba obie kandydatki miały bardzo podobne, nie pamiętam już.
Jesteśmy na „ty
Zarzecka ma żal. Do kuratorium i gminy, bo jej praca do tej pory była dobrze oceniana. – Jeździłam na ogólnopolskie konferencje i opowiadałam o mojej wiejskiej szkole, co udało nam się zrobić. Czasem jako jedyna z województwa – mówi.
– Nie chcę oceniać nauczycielki religii. Jesteśmy na „ty, a ona nawet nie poinformowała mnie, że startuje w konkursie – żali się Zarzecka. Dowiedziałam się o tym dopiero, gdy pojawiła się przed komisją konkursową. Dla wszystkich to był szok, bo wydawało się, że wybór dyrektora jest tylko formalnością.
– Bardzo mi przykro, że niektóre osoby nie potrafią pogodzić się z utratą stanowiska – czyta z kartki Bożena Nienałtowska, nowa dyrektorka. – Ktoś kiedyś powiedział, że nieważne, jak się zaczyna, ale ważne jak się kończy.
Dalej tłumaczy, że o wyborze decyduje komisja, a nie nauczyciele.
– Ale właśnie z nauczycielami będzie pani musiała dalej pracować. Nie obawia się pani, że panią nie zaakceptują?
– Jeśli nauczyciele chcą sami decydować o wyborze dyrektora, to powinni zmienić ustawę. A tu jest kadencyjność. Jeśli przychodzi ktoś lepszy...
– Uważa pani, że jest lepsza od dotychczasowej dyrektorki?
– Tego nie powiedziałam.
Nienałtowska nie chce powiedzieć, o co pytała ją komisja, „bo to tajemnica. Mówi jednak, że komisji musiały się spodobać jej pomysły. Jakie? Że szkoła ma nie tylko uczyć i osiągać wyniki, ale również wychowywać. Ale nie chce powiedzieć, czy dotychczasowa dyrektorka tego nie robiła.
Dodaje, że zdecydowała się na kandydowanie w ostatniej chwili. – Chciałam spróbować gdzieś indziej się rozwijać, ale zabrakło mi innych kwalifikacji – tłumaczy.
– Nauczyciele plotkują, że należy pani do PiS-u?
– Po pierwsze, jak pan zaznaczył, to są plotki.
– Czy należy pani do PiS-u?
– Tak, to prawda – odpowiada. Twierdzi jednak, że nikt jej do kandydowania nie namawiał i nie popierał.
– No chyba że mąż – kończy rozmowę.



10954 |12863 |12198 |16960 |601 |9062 |19554 |4908 |9756 |10276 |