Jedno pytanie do Jerzego Stuhra
GK. Przeglądam program zaczynającego się za kilka dni festiwalu polskich filmów fabularnych i zdumiewam się, że tak wiele jest nowych nazwisk reżyserskich. Na pewno wie Pan coś o tym, przecież sam Pan przygotowuje kolejne roczniki nowych twórców, w katowickiej szkole filmowej. Czyli, mimo pozornej stagnacji, ciągła wymiana pokoleń filmowych następuje. Ale ten naturalny i optymistyczny fakt powoduje, że obserwator mimochodem sprawdza, czy nowi ludzie wyznają jeszcze różne stare zasady twórcze? Czy wiedzą, co znaczy misja kina, co to znaczy być kronikarzem swojego czasu, na czym polega zaangażowanie filmowca w temat, który chce przedstawić? Bo może wszystkie takie pojęcia są anachroniczne? Przecież teraz nie ma nawet żadnych kierunków w filmie, które można by określić i nazwać, szkół, z którymi twórcy czuliby się związani. Są tylko mniej lub bardziej interesujący, pojedynczy artyści ... Czy to zmiana formy, treści, czy celu tej sztuki?