Fizyka da się lubić
Festyn naukowy na wrocławskim Rynku
Fizyką najbardziej zainteresowane są dzieci – mówi Adam Strycharski, student Uniwersytetu Wrocławskiego. – Nie mają jeszcze tego przedmiotu w szkole i nie zdążyły go znienawidzić – żartuje i pokazuje nam, jak działa żyroskop. – Bez tego wynalazku ludzkość nie przeżyłaby. Podobnie jak bez wielu innych. Fizyka to nie wzory i regułki, ale wszystko to, co nas otacza, chociażby sprzęty domowego użytku.
Tego wszystkiego i wielu innych ciekawych rzeczy można było się dowiedzieć podczas Wielkiego Festynu Fizycznego, który w sobotę odbył się na wrocławskim Rynku.
– Jesteśmy tu, by pokazać, że fizyka da się lubić – mówi prof. Ewa Dębowska z Uniwersytetu Wrocławskiego, organizatorka imprezy. – Kluczem do polubienia tej dyscypliny nauki są doświadczenia. Dzięki nim możemy lepiej zrozumieć otaczający nas świat. Fizykę trzeba pokazywać. Szkoda, że w szkołach nauczyciele często nie mają ani czasu, ani chęci na prezentowanie doświadczeń.
Zainteresowanie festynem było ogromne.
– Jesteśmy na wakacjach we Wrocławiu – mówi Maryla Miłek z Puław, która w sobotę przyszła na Rynek ze swoją córką Antosią. – Dla córki ta impreza to ogromna atrakcja. Ja sama świetnie się bawię, choć fizyka zawsze była moją piętą achillesową.