Trener Grzegorz Dzikowski jest optymistą
W piątek na stadionie żużlowym przy Długich Ogrodach odbędzie się zaległy pojedynek pomiędzy gdańskim Lotosem i Orłem Łódź. Początek zawodów o godzinie 18.
Synoptycy przewidują na nadchodzący weekend słoneczną pogodę, więc mecz powinien się odbyć. Będzie to pierwszy z trzech ostatnich spotkań ligowych Lotosu, a przedostatni na własnym torze. Gospodarze przystąpią do walki w krajowym składzie, z liderami drużyny: Krzysztofem Jabłońskim, Mariuszem Frankowem i Arturem Pietrzykiem na czele.
- Nie powinniśmy mieć problemów z pokonaniem Orła - powiedział Pietrzyk. - Jednak żadnego przeciwnika nie można lekceważyć.
A co na to trener Grzegorz Dzikowski?
- Czy drużyna przed decydującymi meczami jest jakoś specjalnie zmobilizowana?
- Mamy opracowany plan działania i tego się trzymamy. Nie ma czasu na jakieś specjalne rewolucje.
- Zawodnicy dostali jakieś specjalne wytyczne?
- Doradziłem im, aby zrobili przeglądy i remonty silników. Lepiej przejrzeć sprzęt wcześniej niż później niemile się zaskoczyć. Problemy sprzętowe podczas sezonu nas omijały, nie inaczej powinno być i teraz.
- Liczycie na specjalny doping publiczności w dwóch ostatnich meczach?
- Czy jeździmy w Gdańsku, czy na wyjeździe jest z nami grupa wiernych fanów. Są oni dziewiątym zawodnikiem drużyny i zawsze pomagają. Liczymy na nich i teraz, a dodatkowo zapraszam na dwa ostatnie mecze również i tych, którzy mniej uczęszczali na nasz stadion.
- Jest pan optymistą przed finiszem rywalizacji?
- Zdecydowanym. Mamy ciekawą, dobrą drużynę, a u większości zawodników widzę postęp - stąd mój optymizm i wiara w końcowy sukces.
- Ten sezon dobiega końca, myślicie już o kolejnym?
- Tak, choć szczegółów żadnych jeszcze nie podam. Osobiście jednak nie widzę potrzeby rewolucji kadrowych w składzie. Moim zdaniem najlepsze efekty daje długotrwała współpraca. Plany związane z budową zespołu na kolejny sezon będziemy realizować po zakończeniu tego.