Miastko. Opary alkoholu w gabinecie
Marek L., chirurg zatrudniony w miasteckim szpitalu mógł w poradni chirurgicznej pijany przyjmować pacjentów.
- Było widać, że coś wypił. Chwiał się na nogach i niewyraźnie mówił. Czuć było woń alkoholu - opowiada mężczyzna, który tego dnia był w gabinecie doktora.
Zaniepokojeni pacjenci wezwali policję. Policjanci także czuli woń alkoholu. Nie wiadomo jednak na pewno, że lekarz był pijany, bo nie poddał się badaniu alkotestem. Wyniki badania próbek moczu będą znane najwcześniej pod koniec tygodnia. Marek L. twierdzi, że był trzeźwy, a nie poddał się badaniu alkostestem, bo wcześniej sprawdzono go już dwa razy. Tłumaczył się, że był po prostu zmęczony. Pracował już trzy doby z rzędu i zaczynał czwartą.
Zbigniew Bińczyk, dyrektor Szpitala Powiatu Bytowskiego nie uwierzył w tłumaczenia lekarza i od razu rozwiązał z nim kontrakt.
- Nie chciał poddać się badaniu alkotestem, a więc nie było o czym dyskutować - zapewnia. - Doktor Marek L. miał u nas roczny kontrakt od listopada ubiegłego roku. Do tej pory nie było na niego skarg. Był nawet chwalony przez pacjentów. To jednak nie ma w tej sytuacji znaczenia. Zwolniłem go, choć wiem że będę miał kłopoty ze znalezieniem kogoś na jego miejsce.
Jeżeli badania potwierdzą, że lekarz był pijany grozić mu będzie - za narażenie życia i zdrowia pacjentów - nawet do trzech lat pozbawienia wolności. Może też stracić prawo wykonywania zawodu.